Mistrzyni z Obory na Olimpiadzie.

0
316

Właśnie została powołana przez Polski Komitet Olimpijski do kadry i będzie reprezentować Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Do Pjongczang pojedzie razem z Natalią Czerwonką z Lubina! Łyżwiarstwo szybkie trenuje od 2007 roku. Reprezentuje klasę mistrzowską i ustanowiła dwa rekordy Polski Juniorów na 500 i 1000 metrów.  W ubiegłym roku zdobyła IV miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów na dystansie 500m i Wicemistrzostwo Polski Seniorów na 500m.

– Jestem zaszczycona i bardzo dziękuję za to wyróżnienie –  mówi Kaja Ziomek. Jest mistrzynią, w rodzinnym domu w Oborze, ciągu ostatnich pięciu miesięcy spędziła zaledwie dziesięć dni, a mimo to znajduje czas na spotkanie i w czasie rozmowy jest wyjątkowo skromna i szczera.

Jej osiągnięcia i sposób bycia przestają zaskakiwać, gdy pytana o idola,  na którym się wzoruje, odpowiada:

–  Moją inspiracją jest Mama.  Jest bardzo dzielna, ze wszystkim sobie daje radę, cały czas  się uczy i rozwija, sama zbudowała dom. Nauczyła mnie, że nie wolno osiadać na laurach, trzeba się uczyć  nowych rzeczy i iść do przodu. Mama od zawsze mi kibicuje, jeździ na zawody, szykuje specjalne transparenty.

Kaja sportem interesowała się od zawsze. Dziś treningi i zawody to jej praca, ale podkreśla, że to praca którą bardzo kocha. Starty w zawodach i dobre wyniki to warunki do otrzymywania stypendiów i nagród. Trenuje dwa razy dziennie, przez siedem dni w tygodniu: m.in. łyżwy, siłownia, rower.

W czasie sezonu łyżwiarskiego cały czas jest w rozjazdach.  Jej koronny dystans to 500m. W ciągu ostatnich pięciu tygodni była w Holandii, Norwegii, Niemczech, Kanadzie i USA.  Ma nadzieję, że przez kolejne 10 lat zawody będą centrum jej życia, ale jednocześnie dba o wykształcenie i ma indywidualny tok studiów na AWF.

– To wyczerpujące fizycznie i psychicznie, ale ja to uwielbiam – mówi Kaja. Kiedy przygotowuje się do startów,  na wielotysięcznych stadionach stresuje ją bardzo wzrok kibiców.  Do czasu aż stanie na starcie –  Wtedy wszystko znika i czekam w skupieniu  na wystrzał , by jak najlepiej zrobić swoje.

Trenuje także ze swoim chłopakiem Marcinem, który specjalizuje się w długich dystansach. W wolnym czasie lubi czytać książki, choć ostatnio bardziej pochłaniają ją seriale. Jeden z ulubionych to Wikingowie. Kilka dni temu poszła do pasmanterii, kupiła druty i wełnę, z których zaczęła robić pierwszy w życiu szalik.

Najważniejsze marzenie „na teraz” już jej się spełniło. Marzyła o  kwalifikacji do kadry narodowej  na zimowa olimpiadę. Trzymamy kciuki za jak najlepsze wyniki.

(SR)

źródło: gmina Lubin

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here